[Allegro.pl - najwięcej ofert, najlepsze ceny, sprawdź!]
 
● Życzenia ● Aforyzmy ● Biorytmy ● Horoskopy ● Imiona
● Święta ● Kartki ● Prezenty ● Dowcipy ● Sennik ● Kontakty
        ● Kuchnia  ● Forum  ● Deformator  ● Miasta  ● Teksty Piosenek 

Poczta

Ustaw stronę startową
Horoskopy - Strona Główna ● Znaki zodiaku ●Znak Zodiaku: Baran ●Znak Zodiaku: Lew ●Znak Zodiaku: Strzelec ●Znak Zodiaku: Rak ●Znak Zodiaku: Byk ●Znak Zodiaku: Panna ●Znak Zodiaku: Wodnik ●Znak Zodiaku: Skorpion ●Znak Zodiaku: Ryby ●Znak Zodiaku: Waga ●Znak Zodiaku: Bliźnięta ●Znak Zodiaku: Koziorożec
Astrologia Dzieje astrologii Planety Domy astrologiczne Aspekty Interpretacje horoskopów
Przepowiednie Przepowiednie dla Polski Przepowiednie dla świata Jasnowidzenie Kolorowe horoskopy Tęczowy horoskop Księżyc Horoskop Inków


Przeszukaj Listonosza

Google
Web listonosz.net



Polecamy Witryny

● blogi ● wizytówki ● praca ● ogłoszenia ● internet ● brukowiec ● bajeczka

Aukcje24.pl

Sponsorzy
Zakupy internetowe -
● www.cogdziekupic.pl
Sklepy internetowe -
● www.megasam.net
Autogiełda -
● www.motostrefa.pl
Portal sklepowy -
● www.megasam.info

Imieniny - Prezenty
Urodziny - Prezenty

 

Wernyhora

Ksiądz Marek

Nimfa Suchońska

Medium z Tęgoborzy

Wernyhora

Przeor Eustachiusz

Ludmiła z Czech

Ksiądz Bronisław Markiewicz

Opat Stanisław Reszka

Informacje o autorze przepowiedni.

Przychylny Polakom wieszcz ukraiński Wernyhora — choćby poprzez obraz Matejki, na którym w natchnionej pozie, gdzieś na stepie wypowiada wróżby przy księżycu, czy wprowadzony na scenę w „Weselu" Wyspiańskiego — stal się jedną z wielkich postaci naszej mitologii. Zadziwiające, ale do dziś trwają polemiki: istniał w rzeczywistości, czy tylko był wymysłem poetów? Skąd zatem to proroctwo? Jest ono jednym z najsławniejszych, jakie podawano sobie w Polsce w wiekach niewoli z rąk do rąk, przepisywano skrzętnie i rozpowszechniano. Poeta i publicysta, Lucjan Siemieński, w przypisie do książki „Trzy wieszczby" podaje, że „w czasie wojny tureckiej zabronił rząd rosyjski odwiedzać miejsce, gdzie zwłoki jego (tj. Wernyhory) były złożone", oraz informuje, że „kary były bezskuteczne". Ze starszych odpisów przepowiedni wiadomo, że niejaki Moisiej Wernyhora w roku 1766 uciekł z Zaporoża, „zabiwszy brata swego rodzonego, pobiwszy matkę, na ostatek porzuciwszy żonę, poszedł w kraj polski, do wsi Makedon". Przestrzegał tutaj przed wybuchem Koliszczyzny (powstania hajdamackiego przeciw szlachcie polskiej) —_ do której trwały przygotowania i w których brat jego brał czynny udział. Żył więc Wernyhora we wsi Makedon}, w starostwie korsuńskim, a gdy wybuchła Koliszczyzna — hajdamacy chcieli go pochwycić i ukarać za propolskie sympatie. Wówczas uciekł i osiadł na wyspie pośrodku rzeki Rosi, zamieszkałej przez samych młynarzy, w opuszczonym domu. I właśnie tutaj, przed swoją śmiercią w wieku podobno dziewięćdziesięciu lat — wypowiedział swoje sławne proroctwo. Gdyby życiorys Wernyhory miał być wymyślony, z pewnością byłby inny — ukazywałby wieszcza w aureoli. Dr Adam Lewak z Biblioteki Polskiej w Paryżu opublikował list pana A.3, do Izydora Sobańskiego, znanego przyjaciela Adama Mickiewicza, pisany 27 października 1841 roku w Koblencji. Umieszcza w nim kopię rękopisu starosty korsuńskiego, Suchodolskiego, z roku 1805. Początek tekstu brzmiał następująco: „Suchodolski, starosta korsuński, proszony był do Wernyhory, kiedy ten ostatni, zdjęty chorobą na śmiertelnym łożu leżał. P. Starosta zastał Wernyhorę samego. Ruch muskułów ukazywał grę uczuć (...) oczy Wernyhory błyszczały ogniem diamentu, oblicze jego posiadało to szczęście niebieskie, które tylko uczucie wyższe nadać może, a głos jego zabrzmiał brzmieniem wieszczem. Podniósł się na łożu i tak zaczęła mówić". Mieliśmy zatem i okoliczności, w których przepowiednia została utrwalona na piśmie. Dotarła do nas także garść szczegółów, zanotowanych przez ukraińskiego etnografa Erazma Izopolskiego na łamach „Biblioteki Warszawskiej" (w 1858 roku, t. II). Otóż w czasie przeprawy przez rzekę Boh, lub w Chaszczowatej, w 1827 roku, słyszał on od Kozaka Toropiaka o Wernyhorze, którego mianowano pułkownikiem korsuńskim; zwano go też Smykiem, lub Mazepenką. Pasiecznik Jakub pod Tyraspolem opowiadał zaś w roku 1828, że Wernyhorą przezwany został niejaki Bondar Orłyczenko, za to, „że więcej chciał niż mógł". Wernyhorą w tłumaczeniu na polski znaczy tyle samo co Waligóra. Odnotujmy jednak, że znacznie wcześniej wspomina Wernyhorę poeta Seweryn Goszczyński w „Podróży życia mego", opisując swoje wakacje w 1818 roku. Wówczas to chory na nogę leczył się u chirurga Fulda w Korsuniu i tak notował: „Marzenia nad Rosią. Wernyhorą. Wyspa zamkowa. Korsuń. Lasy korsuńskie." Gdy w 1820 roku Goszczyński wspomina o próbie wykorzystania materiałów korsuńskich dodaje: ^Wchodziły tam ustępy o Wernyhorze". Tekst rzekomo napisany przez starostę Suchodolskiego ma inne brzmienie, niż szeroko rozkolportowana przepowiednia zwana proroctwem Wernyhory. Zaopatrzony jest wstępem i zaczyna się od słów: „Jestem prosty Kozak, rodem z Makiedon, lecz i Kozak jest Polakiem i j służyłem ojczyźnie, jak mogłem. Teraz już moja dłoń oręża nie podźwignie ale żałość ma ostatnia za Polską i myśl ma ostatnia dla Polski. Pisz, P Starosto słowa moje, gdyż przeze mnie nie duch człowieka, ale duch Boż" przemawia. Pochowacie ciało moje na wyspie Rosią oblanej, poniżej młynów korsuńskich, lecz i tam w spoczynku nie będę, bo po mojej śmierci zwłoki me po całym świecie się rozproszą." Istotnie — jak odnotuje Kazimierz Wł. Wóycicki w „Encyklopedii Powszechnej" Orgelbranda — około 1825 roku wezbrana rzeka urwała cmentarzyk i poniosła. Jest to drugie świadectwo o istnieniu grobu Wernyhory po tym, które przytoczył Lucjan Siemieński w przypisie do swoich „Trzeć wieszczb". Dalszy ciąg proroctwa, według odpisu z papierów starosty Suchodolskiego, brzmi bardzo odmiennie od znanego szeroko tekstu proroctwa. Mamy w nim do czynienia z wyraźną oceną powstania listopadowego (upadło dla „braku ładu i człowieka") oraz mesjanistyczną teorię Polaków jako „męczenników wolności". Świadczy to aż nadto, że tekst narodził się późno w kręgu mickiewiczowskich mesjanistów, zapewne gdzieś we Francji i uważanie go za pierwotną wersję proroctwa Wernyhory nie ma sensu. Pomijamy zatem ten tekst. Powszechnie znane proroctwo Wernyhory opublikowane zostało po raz pierwszy na łamach czasopisma „Patryota" 12 grudnia 1830 roku — a więc w niecałe dwa tygodnie po wybuchu powstania listopadowego. Jest ono zatem wersją wcześniejszą od zanotowanej w liście A.B. do Izydora Sobańskiego z roku 1841.

Proroctwo Wernyhory

Miejsce to, przez młynarzy na wyspie zamieszkane, będzie ozdobione kształtnymi murami i wspaniałym pałacem, do którego się zjedzie dwóch monarchów. W kraju polskim niebawem zrobi się wir kawrzawa, brat zmaże krwią brata ręce swoje, będą rabunki, obcy mierze wiele złego na-broją i wieże napełnią się niewolnikami. Poum z trzech stron wielka część kraju rozerwana będzie. Polacy w nienawiści ku samemu królowi długo będą się sprzedawali, na koniec zagórze pożar wojny — i wielka część Polski rozebrana zostanie na trzy części. Powstanie w kraju człowiek mały, bitny, ale nie takiej siły, aby zwyciężył nieprzyjaciół. Ten pojmany zostanie, a kraju polskiego reszta rozebrana zostanie. Wisła pod stolicą krwią się zafarbuje, a król ich nie umrze w swej stolicy. Naród jeden daleki, zamordowawszy króla, powstanie tak, że wielu królom i książętom strasznym się stanie, zgnębi jedno królestwo, a na odebranym od niego kraju małym powstanie część Polaków i rząd nowy. W roku trzecim po powstaniu tych Polaków będzie w wielkiej części świata straszna wojna. Posunie się potem mocarz Zachodu i na czele narodów pójdzie na Wschód — i Smoleńsk zdobędzie i Kreml obali; — ze szczytu wielkości strącony, wygnany zostanie na wyspę. Będą się zbierać monarchowie i radzić, a ostatni Zjazd będzie w Rusi Czerwonej, ale z układów monarchów nic do skutku nie przyjdzie. Będą się kojarzyć związki, aby Polskę utworzyć, ale te zrazu skutku nie wezmą i nie udadzą się. Przyjdzie do wojny z Turkami, którzy pokonani zostaną — i Rosja jak koń rozhukany pomknie się w głąb Turcji, lecz potem się Turcja pokrzepi. Polacy zaczną powstawać. Wojownik wielki z narodem bitnym zwycięży Rosjan — ii wtedy naród Polski mocniej powstawać zacznie: wpadnie potem na obóz moskiewski pod Konstantynopolem, w jarze Hańczarychą zwanym, Moskałów zbije i bić już będzie do mogił Perepiata i Perepiatychy, gdzie drugi obóz moskiewski stanie, wszędzie ścieląc (pole) trupami moskiewskimi. Przyłączy się do Polaków Turczyn i Anglik, pójdą przez Kijów, zawalając Dniepr trupami moskiewskimi, zajdą w daleki kraj moskiewski i w końcu powitają Moskale Polaków, jako braci: z nieprzyjaciół zrobią się przyjaciele. Polski kraj zostanie w dawnych granicach za pomocą Turków i Anglików. Mały i mało znany naród wystąpi i zjedna sobie znaczenie w Europie. I Małorosja szczęścia zażyje, lecz nie dojdzie dla niej czas, w którym wielkie zajdą rzeczy. Mówiłbym o nich, ale się boję, aby Dniepr ze swoich nie wystąpił łożysk. W znacznej części świata odmieni się zewnętrzne nabożeństwo, nastaną nowe rządy, stare zmienią się albo upadną — i szczęśliwość trwać będzie przez wiele lat. W roku 1837 ukazała się w Paryżu powieść Michała Czajkowskiego, zatytułowana „Wernyhora", która zyskała sobie wielką poczytność. Pod koniec książki, w scenie śmierci swego bohatera, zamieszcza Czajkowski tekst przepowiedni, jednakże znów inny, niż dwie poprzednie, które już były znane. Podajemy również tę wersję, gdyż była bardzo powszechna w latami krążących odpisach, a także w czasie bliższa jest przepowiedni właściwej. „Polsko, ojczyzno moja, biedna twoja dola na teraz. Hojnie się przeleje krew synów twoich, wysokie mogiły wzniosą się z ich kości. Spustoszenie, rozpacz i bujny (?) smutek pociągną się po twej ziemi. Trzy postronne sępy trzy razy ciebie rozszarpią, i upadniesz. Na niczym spełzną usiłowania polskich synów, król twój dzisiejszy jak zaczął tak skończy, płaszcząc się na dworze moskiewskiej carycy. Ojczyzno, długo jeszcze będziesz pod jarzmem obcych, część twoich dzieci rozproszą na bezludne obszary w niewolę, druga pójdzie w dalekie kraje żebrać pomocy krwią, słowem dla nieszczęsnej matki. po długich bolach zjawi się olbrzym z Zachodu i nadzieja zabłyśnie dla Polski. Polacy na polskiej ziemi walczyć będą ze swoimi wrogami, ale nadzieja ta zajaśnieje i zgaśnie jak spadająca gwiazda z nieba. Jednak ci co ją rozszarpali powiedzą: jest orzeł biały, jest królestwo polskie, a ludzie słabi tym łudzić się będą, a nawet błogosławić morderców ojczyzny, ale zły car, chciwy przelewu krwi swoich poddanych zasiądzie na tronie Jagiellonów i pokaże, że blichtr nie jest prawdą. Naród polski powstanie we wszystkich częściach polskiej ziemi, ale zabraknie mu na ładzie, zgodzie i człowieku, jak dawniej rak i tą rażą upadnie. Polacy jedni, jak orły po spustoszeniu gniazda, polecą na wędrówkę daleką, drudzy na wygnaniach i w niewolach smutne dni liczyć będą. Polska nasiąkła krwią swoich dzieci, użyźniona ich trupami długo znosić będzie ciężar ciemięzców, ale wreszcie nadejdzie czas, kiedy Anglik sypnie złotem, Francuz wesprze, Muzułmanin konie napoi w Horyniu. Polacy liczni jak drzewa litcwskich borów, jak ziarnka piasku brzegów Wisły, jak burzany stepu, powstaną i walczyć będą z wrogami. Pierwsze zwycięstwo odniosą w jarze Hańczarychy, drugie koło mogił Piata i Perepiatychy, trzecie przy siedmiu mogiłach, czwarte i ostatnie między Rzyszczowem a Jańczą. Dniepr całkiem krwią zanrbuje się, połaszczy o porohy roztrącając trupy wrogów, a od Czarnego Morza do Bałtyckiego od Karpatów po Niżowe Stepy nie będzie ani Niemca, ani Moskala na polskiej ziemi. I Polska będzie wielka, potężna po wiek wieków. Skończy, padł na loże i skonał.

Astrologia

Copyright © 2005 listonosz.net - witryny internetowe www.natjar.com