|
Przeszukaj Listonosza
Polecamy Witryny
● blogi
● wizytówki
● praca
● ogłoszenia
● internet
● brukowiec
● bajeczka
Sponsorzy
Imieniny
- Prezenty
Urodziny - Prezenty
|
Eusapia Paladino - Medium, które zadziwiło uczonych
Popytności mojej w Warszawie opowiedziałem Ci o nadzwyczajnuch zjawiskach, których byłem świadkiem na posiedzeniu z Eusayaladino w Rzymie, w warunkach usuwających stanowczo możliwość podstępu i oszukaństwa. Przesyłam Ci obecnie tek z dziennika ,,Popolo Romano", z którego się dowiesz, że ' uczonych (jest pomiędzy nimi i słynny astronom Schiaparelli minister handlu i przemysłu Colombo) miało sposobność rdzenia tych faktów. Eusapia, jadąc do Mediolanu, zapukała irzwi moich, ale niestety, nie było mnie w domu; widocznie -yła się bardzo, tak, iż dziś dopiero dowiedziałem się z gazety, jaki był cel jej podróży. W każdym razie doniosę Ci, skoro tylko nadarzy się okazja odbycia z nią kilka posiedzeń. Do listu dołączony był wspomniany wycinek prasowy donoszący, że znany elektryk, prof. Finzi prowadzi w swoim domu posiedzenia spirytystyczne, w których bierze udział medium neapolitańskie, Eusapia Paladino, sprowadzone przez znanego spirytystę Chiaia, że w seansach biorą udział prof. Cesare Lombroso i prof. Charles Richet oraz że publiczność z zainteresowaniem oczekuje wyniku tych doświadczeń.
31 października dziennik „Italia del Popolo" zamieścił sprawozdanie pięciu uczonych, którzy stwierdzili rzeczywistość zjawisk paranormalnych i zalecili kontynuowanie dalszych badań.
Julian Ochorowicz z początku był zaszokowany tymi doniesieniami. Miał już za sobą systematyczne badania nad magnetyzmem i hipnotyzmem, opublikował znakomitą pracę O sugestii myślowej, ale do spirytyzmu był nastawiony bardzo sceptycznie. tjcfy zastanawiał się nad rewelacyjnymi wieściami nadchodzącymi z Rzymu, Henryk Siemiradzki wysłał do niego następny ponaglający list.
„Drogi Juljanie
Eusapia jest na zawołanie. Czy nie przyjechałbyś teraz? Byłby to fakt ogromnego znaczenia. Miałem znów i to najniespodziewaniej posiedzenie z tym potężnym medium. Przypadkiem znaleźli się u mnie tego wieczoru Miller (Karol, malarz) i kuzyn mój Ludomir Prószyński. Wpada Eusapia; każę przynieść stolik, latarkę itp. przyrządy magiczne i urządzamy seans. Trzymamy Eusapię za ręce. Oprócz niej jest nas pięcioro: czterech przy stoliku i moja żona poza kołem, pod oknem.
Krzesła spacerują po pokoju, przenoszą się na stół, jedno z nich. umieszcza się na głowie Prószyńskiego; fortepian gra pod dotknięciem niewidzialnej ręki, a następnie, kiedy zażądałem, żeby się na nim ujawniła obecność drugiej ręki, słyszymy jednoczesne' uderzenia w basie i we wiolinie, gdy trzecią ręką wybija takt i bębni
po stole.
Ręce tajemnicze muskają twarze obecnych, rozdają uściśnienio dłoni i jedna z nich, na moje żądanie, zostawia ślad pięciu palców nfl
zakopconym talerzu (zaznaczony wyraźnie naskórek; ręce obecnych są czyste). Światełka unoszą się pomiędzy nami w różnych kierunkach, hierofon gra i przenosi się z miejsca na miejsce, kroki rozlegają się dokoła nas, a na zakończenie ręka chwyta rękę mojej Żony, prowadzi ją do koła i umieszcza jej ręce pomiędzy rękami: moją i Eusapii. Twarz brodata muska moją twarz i Millera, przesyłając napowietrzne pocałunki. W końcu stół wypukuje nogą: ctddio i potężne uderzenia w stół kończą posiedzenie.
Rozchodzimy się. Miller i Prószyński pod wrażeniem, jakiego nigdy w życiu nie doznali jeszcze, a ja też długo nie mogę zasnąć rozmyślając nad tym dziwnym zjawiskiem, że fakty tak ciekawe i tak niezaprzeczalne tak mało są znane i badane.
Grzechem będzie, jeśli nie skorzystasz z okazji. Uprzedź tylko o dniu twego przybycia, a sprowadzimy Eusapię z Neapolu. Przyrzekła mi, że przybędzie najchętniej.
H. Siemiradzki".
Ta korespondencja miała wpływ decydujący. 12 maja 1893 Julian Ochorowicz przyjechał do Rzymu i tam rozpoczął systematyczne badania nad mediumizmem owej niezwykłej kobiety. Owocem tych badań było pięciotomowe znakomite studium TMwiska-inediumiczm, stanowiące jedno z głównych źródeł "dalszych naszych wywodów.
Eusapia Paladino (1854-1919) była najsłynniejszym medium włoskim - i w owym czasie - światowym, obdarzonym od wczesnego dzieciństwa zdolnościami medialnymi, odkrytymi przez Damianiego we Florencji. Wzbudziła duże zainteresowanie uczonych europejskich. Badali ją A.N. Aksakow, K. Du Prel, C. Flammarion, M. Curie-Skłodowska, K. Richet, A. de Rochas, A. Schrenck-Notzing i wielu innych. Manifestowała zadziwiające zjawiska telekinetyczne, lewitacje osób i przedmiotów, zmiany ciężaru ciał i częściowe materializacje.
Przedstawię obecnie ważniejsze obserwacje i badania Ochorowicza, a następnie innych uczonych.
Eusapia przyjechała z Neapolu do Rzymu 16 maja 1893 roku. Ochorowicz w następujący sposób opisał jej osobę: „Eusapia ma 38 lat (zapewnia, że do 40 roku życia będzie jeszcze mówiła prawdę) i nie wygląda też na więcej; przy świetle wieczornym dałbym jej nawet mniej; przy dziennym, mocno szpakowate skronie i pasmo całkiem siwych włosów na lewym ciemieniu Uradzają wiek; płeć ma śniadą, lekko zeszpeconą przebytą ospą, ale rysy regularne i w twarzy żadnych zboczeń. Podbródek bujny, zaokrąglony. Czoło inteligentne. Wyraz twarzy zwykły, nieco kwaśny - w uśmiechu zaś sympatyczny, trochę rubaszny. Głos niezbyt dźwięczny, zarywa basem. Oczy duże. Wzrok średni: litery tytułowe dzienników poznaje prawym okiem na odległość 1 metra, lewym na 1 1/4 metra; źrenice miernie kurczliwe, cokolwiek rozszerzone; pola widzenia nie badałem. Eusapia nie umie ani pisać, ani czytać, ale zna litery. Z zawodu jest szwaczką, szyje koszule. ... Psychicznie natura wrażliwa, popędliwa, w poglądach trzeźwa, o silnej woli, stanowcza i uparta, mało idealna choć nie praktyczna, nie marzycielska, szczera w okazywaniu sympatii i antypatii, nie kokietka, ambitna i mściwa przynajmniej w teorii".Badania Juliana Ochorowicza
Zaraz po przybyciu Eusapii odbyło się u Siemiradzkiego posiedzenie. Pokój był jasno oświetlony. Ochorowicz i obecni stwierdzili lewitacje stołu (ok. 15 razy), uruchomienie dynamometru (wskazówka została dociśnięta do końca skali, tj. ok. 200 stopni, co oznaczało 80 kg). Malarz Bakałowicz wykonał wiele zdjęć fotograficznych unoszącego się stołu, posługując się przy tym automatyczną lampą magnezjową. Stwierdzono także zwiększenie ciężaru lewitującego mebla. Udało się także doświadczenie z busolą. Eusapia trzymała nad nią prawą rękę, cofając ją kilkakrotnie, ale ruchu igły nie zaobserwowano. Dopiero po kilku minutach nastąpiło jej wychylenie o 15 stopni w obie strony i wolne kołysanie. Medium uczuło przy tym ból silny w palcach. Ochorowicz był przekonany, że ruch ten nie był wywołany działaniem magnetycznym czy elektrycznym. Jego zdaniem był to ruch mechaniczny o nieznanej przyczynie. Nie stwierdzono również wpływu elektrycznego. Elektroskop nie został wprawiony w ruch, poza tym, że w ciemności „odbywały się w nich różne ewolucje, ale natury mechanicznej".
Na następnych posiedzeniach przeprowadzonych w Rzymie w pomieszczeniach całkowicie ciemnych lub częściowo zaciemnionych wystąpiły nie mniej ciekawe zjawiska. Obok spontanicznego ruchu mebli i przedmiotów wciąż dawały się odczuć niewidzialne ręce, które to klepały i głaskały uczestników, to znów przenosiły z miejsca na miejsce różne drobiazgi. „Ciągle czułem - pisze Ochorowicz - dotykanie jakiejś ręki do czoła, dwoma i czterema palcami, do pleców, łokci, kolan, brody, zawsze bardzo łagodnie i zręcznie; jedno krzesło wyplatane, stojące zewnątrz koła, zostało postawione na pianinie pod ścianą, a inne ciężkie, wyściełane, przeszło nad naszymi głowami na stół i jakby osłabło w drodze, zatrzymało się; następnie portiera zarzuciła się na mnie, jakby dla zrobienia cienia, i krzesło posunęło się na drugi koniec stołu. Jednocześnie i inni doznawali różnych dotknięć, a w powietrzu słychać było klaskanie rąk, przerywane przytykaniem i silnym uderzaniem pięścią w stół, albo też klepaniem po rękach i plecach, które wszyscy słyszeli". Ody objawy przybierały na sile, Eusapia jęczała i słaniała się jak "Szwładna, tak że trzeba ją było podtrzymywać.
Uczestnicy odczuli chłodny powiew przenoszący się przez Pokój. Przesunięcia telekinetyczne przedmiotów miary charakter Przemieszczeń celowych. Niekiedy następowały w widocznym
Związku z uwagami i wypowiedziami uczestników. Niewidzialne ręce podsunęły Ochorowiczowi krzesło stojące na stole i klepaniem po ramieniu zachęciły go do zajęcia miejsca. Podkreśla on. że za nim nie było nikogo i że znajdowała się tam tylko ściana
Jeśli chodzi o chłodny powiew, Ochorowicz przyrównał go do dmuchania mieszkiem. Podobne dmuchanie czuł na seansie ze Siadem, trzymając rękę pod stołem.
Gdy przed zakończeniem opisywanego posiedzenia obecni pochwalili mediumiczne produkcje nieznanej inteligencji, rozległo się klaskanie dwóch dłoni w powietrzu. Jak już wspomniałem na seansach wykonano wiele fotograficznych lewitacji stołu.
Na piątym posiedzeniu pojawiły się manifestacje świetlne. „Na żądanie, nad naszymi głowami - relacjonuje Ochorowicz - za częły się ukazywać światełka, bardzo wyraźne i podobne de robaczków świętojańskich. Te, które ja widziałem (wszystkich widzieć nie mogłem, bo szybko znikały), miały barwę złotą wybiegały jakby znad głowy medium, szły w linii prostej ku środkowi pokoju, następnie zataczały łuk podobny do esów. nakreślonych na papierze, lub do litery O niedbale narysowanej, okręcały się w miejscu i znikały. Widziałem trzy takie światełka w całym ich przebiegu. Światełka te nie mogły być wywołane za pomocą fosforu, nie były też podobne do iskier, lecz raczej do kulek złotych, błyszczących, ale nie jaskrawych".
Z grupy innych fenomenów paranormalnych, których świadkami był Ochorowicz i inni uczestnicy, wymienię słyszany przez wszystkich śmiech człowieka, głos wypowiadający słowo: „Ochoro...", następnie uniesienie Eusapii w powietrze, wreszcie odcisk prawej ręki w glinie rzeźbiarskiej, dokonany jakby przez chustkę. Z odcisku wykonano później odlew gipsowy, a z odlewu fotografię.
Ochorowicz wrócił z Rzymu do Warszawy całkowicie przekonany o prawdziwości zjawisk. W cytowanej książce opisał dokładnie przebieg wszystkich posiedzeń z Eusapią. „Jeśli dziś piszę - mówi tam - to tylko dlatego, że jestem pewien obserwowanych faktów i że nie widzę racji uchylać się od oddania świadectwa prawdzie".
W Warszawie usiłował zanalizować i wyjaśnić zaobserwowane fenomeny. W związku z wywołaniem ruchu igły busoli wypowiedział się następująco: „Wyglądało to tak, jakby palce Eusapii przedłużyły się, przeszły przez szkło i lekko potrąciły igłę. To nie było ani magnesowe, ani elektryczne działanie". Ochorowicz
przypomniał tu, że fakt uruchomienia igły kompasu obserwował już Fechner z panią Ruf i Zóllner ze Siadem. Możliwość oddziaływania mechanicznego na odległość poparło następujące doświadczenie wykonane w obecności pp. Siemiradzkiego i Bakajowicza.
„Eusapia siedziała na krześle; przed nią na podłodze położono dwie tabliczki szyfrowe; jedną na drugiej. Po chwili skupienia Eusapia zakreśliła palcem w powietrzu w kierunku tabliczek znak łukowaty. Odjęto tabliczki i wewnątrz nich znaleziono taki sam znak, jakby nakreślony paznokciem".
Z tych i innych faktów Ochorowicz wyciągnął wniosek, że „w pewnych warunkach ręka medium może działać na odległość mechanicznie, tak -jakby była naraz wydłużona kosztem chwilowej żywotności tejże ręki". Później wniosek ten został przez niego szeroko rozwinięty i uzasadniony.
Uczonemu udało się otrzymać cztery zdjęcia całkowitej lewitacji stołu, wykonane przy świetle magnezjowym. Stół unosił się poziomo, gdy wszyscy uczestnicy odjęli od niego ręce. Jedynie ręka medium i Ochorowicza spoczywały na jego powierzchni. Stół podnosił się daleko łatwiej w ciemności, aniżeli w świetle. Lewitacja stołu była związana z pewnym wysiłkiem medium, dającym się stwierdzić na twarzy. „W jednym doświadczeniu było tak, że Eusapia ruchami ręki z daleka przyciągnęła pianino, a następnie duży ciężki stół, stojący na środku pokoju, poza kołem. Nazajutrz czuła ból w ręku i w ramionach, jak gdyby rzeczywiście zdźwigała się. Ból ten ustąpił po magnetyzowaniu".
Jeśli chodzi o spadanie stołu, to albo spada on od razu, albo też pływa w powietrzu kołysząc się i spada powoli. Użycie dynamo-metru pozwoliło zmierzyć siłę działającą podczas lewitacji. Wynosiła ona przeszło 80 kilogramów. Siła medium kombinowała się tu z siłą obecnych. Ochorowicz jest zdania, że „mechaniczne objawy mediumizmu zużywają znacznie więcej siły medium i siły uczestników doświadczenia, niż te same prace mechaniczne, wykonane w sposób normalny".
Przytoczenie ważniejszych konstatacji i wniosków cytowanego badacza wydaje się celowe i na miejscu, tym bardziej, że w omawianych zawiłych kwestiach mediumizmu do dziś nie Posiadamy bardziej poprawnych i przekonywających wyjaśnień.
Ochorowicz nie potrafił wytłumaczyć przyczyny powstawania oa seansach zimnego powiewu, owego „soffio freddo", zaobserwowanego przez niego już wcześniej. „Gdym w r. 1884 lub 1885 - mówi on - asystował przy eksperymentach Slade'a w Paryżu, w domu hr. de V., nie dowierzając wszystkim innym objawom, byłem jednak zaintrygowany tym jednym, że w chwili, gdy tabliczka szyfrowa miała przejść pod stołem z ręki Slade'a do mojej, uczułem wyraźne wianie. Zastanowiło mnie to, ale w końcu pomyślałem, że mógł mieć jakiś mieszek ukryty - i znów przestałem o tym myśleć".
Samorzutne ruchy stołu i innych przedmiotów, obserwowane nie tylko na seansach z Eusapią, ale również z innymi mediami, są bardzo zastanawiające i wzbudzają wiele znaków zapytania. Ale jeszcze bardziej zdumiewająca jest nieznana inteligencja towarzysząca tym manifestacjom, która za pomocą konwencjonalnych znaków odpowiada na pytania obecnych. Ochorowicz uważa, że działa tu podświadomość medium, tworząca wtórną osobowość, wzmocniona podświadomością uczestników seansu. Nie wyjaśnia jednak, w jaki sposób owa „osobowość" oddziaływuje mechanicznie na przedmioty, wywołując ich celowe przemieszczenia.
Również nie wyjaśnionymi zjawiskami były manifestujące się w Eusapii zagadkowe dotykania i uderzenia. „Dotykania nie były prostą halucynacją - mówi Ochorowicz - i dotykały nas nie ręce Eusapii, ani nasze własne, ale jakieś inne". Jednak dodaje natychmiast, że powyższe wyznanie nie rozstrzyga kwestii na korzyść spirytyzmu, ale przyznaje, że „była to zwyczajna ręka ludzka, męska, dosyć koścista, prawie ciepła, zdolna do ruchów subtelnych - ale - bujająca w powietrzu, bez dającego się dotknąć łokcia, ramienia i korpusu. Niekiedy dotykane były równocześnie dwie dłonie sąsiadów tą samą ręką. Czasem występowały dwie ręce jednocześnie (np. przy fortepianie), ale częściej tylko jedna. (...) Dotykania działy się kosztem innych objawów, to znaczy że gdy te występowały, inne słabły lub znikały. Wszystkie były zawsze krótkotrwałe. Niewidzialna ręka tylko raz pozwoliła mi się dotknąć z dwóch stron (mianowicie miałem między swymi palcami jej wielki palec, większy i z grubszą kością niż palec Eusapii) i to na prośbę, była bowiem tak zręczna i tak przytomna, że na sam zamiar schwytania opowiadała klapsem i znikaniem. Znikanie było jednakże w naszych doświadczeniach zawsze tylko zręcznym wymykaniem się. Crookes opowiada, że gdy raz schwycił taką rękę z zamiarem niepuszczenia jej, nie broniła się. lecz między jego palcami rozpłynęła się w mgłę. Crookes doznawał także dotknięcia rąk zimnych; te, które ja czułem, nigdy
' wyraźnie zimnymi nie były. (...). Jedna z tych rąk uderzała pięścią lub na płask z taką siłą w nasz stolik, że się wszystko dookoła zatrzęsło. ... Raz tylko widziałem rękę ciemną, jak cień prawdziwej, wysuwającą się w półświetle spod krzesła Eusapii, po lewej stronie, w kierunku nogi mego krzesła, które zostało szarpnięte".
Te i tym podobne manifestacje tajemniczych rąk obserwował Ochorowicz na posiedzeniach z Eusapią. Na tabliczce szyfrowej zakrytej drugą pojawił się kiedyś znak wykonany kredą, podobny do liczby 87 z kropką nad 8. „Na papierze okopconym odcisnęły się nadto brzuścami 4 palce (oprócz wielkiego) tak wyraźnie, że pod lupą można rozpoznać naskórek. Znaki te utrwalił Siemiradzki za pomocą fiksatiwu Du-Rosiera". „Ogólne wrażenie - mówi dalej autor"- było takie: tajemnicze ręce wydzielały się z ciała całkiem niewidzialnie, albo jako cień, przy czym dotykalnymi były najpierw tylko końce palców, potem dłoń, igdy łokieć lub ramiona; a im dłużej trwało posiedzenie i im było aemniej, tym więcej ręka nabierała pozorów rzeczywistości, i tym lożliwsze było jej działanie mechaniczne; zawsze jednak tylko kosztem siły i przytomności medium, które stawało się na pół
martwe, bez pulsu i władzy w członkach w czasie silniejszych objawów".
Jak już wspomniałem, otrzymano dwa odciski owych rąk glinie rzeźbiarskiej. Nastąpiło to w ciemności. „Ręka na obu łokciach nie jest odbita bezpośrednio, lecz przez jakąś cienką Janinę nieznanego pochodzenia". Badania wykonanych później
elewów gipsowych przez lupę wykazały, że ręce odciśnięte są imienne od rąk medium, które są w ogóle mniejsze. „Najważniejszym czynem - mówi Ochorowicz - tajemniczych ||k, czy też tajemniczej siły, było przeniesienie Eusapii z krzesłem
1 stół, a następnie uniesienie jej samej stojąco w górę, na kilkanaście centymetrów ponad stół". K Eusapią twierdziła, że działa przez nią jakaś upersonifikowana Ślła, którą nazwała Johnem Kingiem. Według niej był to zmarły mężczyzną narodowości angielskiej. Taką sugestię przekazał jej spirytysta florencki Damiani, odkrywca mediumicznego talentu neapolitanki. Ów John King wykonał kilka odcisków swojej twarzy w glinie rzeźbiarskiej. Jeden z nich znajdował się w rzymskim Towarzystwie Spirytystycznym (redakcja Lux'u); zaś jego odlew gipsowy był w posiadaniu Siemiradzkiego. Wiernie odtwarza go fotografia, wykonana przez Bakałowicza. Ochorowicz
przypuszcza, że odciski te są autentyczne, gdyż sam był świadkiem odciskania się w glinie tajemniczych rąk manifestujących się na seansach.
Podczas manifestacji mediumicznych Eusapia zwykle zapadała w trans. Ochorowicz wyróżnił kilka jego stadiów. ,,Od pierwszej chwili poważniała, traciła bystrość spojrzenia, bladła nieco na twarzy i stawała się mniej przytomna w odpowiedziach - ale ten stan co chwila ustępował normalnemu, wahał się z nim, i ostatecznie, kto bardzo dokładnie jej nie obserwował, mógł sądzić, że jeszcze czuwa. W miarę przedłużania się posiedzenia, zwłaszcza gdy przyciemniono światło, stan anormalny brał górę nad normalnym, źrenice rozszerzały się, gałki oczne zwracały się ku górze i na wewnątrz, jak w hipnozie, wreszcie całe ciało znieczulało się, puls słabnął, a cera stawała się martwa i nogi chwiejne. Jeszcze i ten stan głębszy chwilowo szamotał się ze stanem czuwania, częściej, niż to bywa przy hipnotyzowaniu, aż nareszcie następował głęboki, bez możności wspomnienia, sen letargiczny, zawsze jednak nie taki bezwładny, jak w prawdziwym letargu i jak to bywa przy najsilniejszych objawach, kiedy medium pada jak kłoda na ziemię. (...) Od zwykłej hipnozy trans różni się warunkowo tym, że:
1. powstaje i znika samoistnie;
2. jest bardziej niestały i zmienny;
3. zawsze wyczerpuje siły;
4. jest raczej czynny, niż bierny;
5. jest czynny poza granicami ciała.
Ochorowicz uważa trans mediumiczny za „specjalną formę snu magnetycznego, wywoływaną przy współudziale kilku bezwiednych magnetyzerów, tj. uczestników posiedzenia".
Ochorowicz sformułował teorię ideoplastii, czyli urzeczywistnienia się idei (wyobrażenia), związek zaś umożliwiający takie urzeczywistnienie nazwał asocjacją ideo-organiczną, czyli skojarzeniem pomiędzy wyobrażeniem pewnego stanu organicznego a samym stanem organicznym. „Na podobnej zasadzie - mówi
- wyobrażenie ruchu może wywołać ruch, wyobrażenie bezwładu
- bezwład, wyobrażenie plamy czerwonej lub żółtej - plamę
czerwoną lub żółtą, wyobrażenie gęsiej skóry - gęsią skórę itp".
Nawiązując do mediumizmu autor implikował, że „wyobrażenie
Eusapii może wywołać ruch igły magnesowej, że wyobrażenie
pukania może wywołać pukanie, wyobrażenie światła - światło,
a nawet, że wyobrażenie ręki może być bodźcem do wytworzenia 'Ą czegoś w rodzaju ręki". Owo ucieleśnienie wyobrażenia •.odbywa się kosztem sił medium i kosztem sił uczestników. To
jest oczywiste. Po naszych doświadczeniach rzymskich, moi towarzysze byli tak zmęczeni, że przez trzy dni odpoczywali, a Eusapia
była tak wyczerpana, że odwołała przyjęte już i korzystne dla niej zaproszenie i
wróciła do Neapolu. Ja zaś, jakkolwiek nie czułem się zmęczony, dzięki silnej
organizacji. |